NVIDIA rozszerza wsparcie kontrolerów w usłudze GeForce NOW
Gatunek symulatorów – czy to wyścigowych, czy lotniczych – od zawsze stawiał przed technologią najwyższe wymagania. Tutaj nie liczy się tylko grafika, ale przede wszystkim precyzja sterowania i czas reakcji. Przez długi czas cloud gaming był dla tej grupy odbiorców niedostępny, głównie z powodu braku wsparcia dla skomplikowanych kontrolerów. Granie w Microsoft Flight Simulator na padzie czy klawiaturze to dla purystów profanacja. NVIDIA, świadoma tych ograniczeń, sukcesywnie burzy mury oddzielające hardkorowych graczy od chmury. Ruch ten rozpoczął się od wdrożenia w ubiegłym roku obsługi kierownic, co pozwoliło fanom simracingu na treningi w Assetto Corsa bez konieczności uruchamiania prądożernego PC.
Teraz do grona beneficjentów dołączają wirtualni piloci. Wsparcie dla kontrolerów lotu – drążków i przepustnic – to techniczny majstersztyk. Przesyłanie sygnałów z tak wielu osi analogowych przez sieć, przy zachowaniu responsywności, wymaga zaawansowanej optymalizacji protokołów komunikacyjnych. To sprawia, że chmura staje się atrakcyjna dla osób, które zainwestowały w drogi osprzęt, ale np. chwilowo nie mają dostępu do swojej stacji roboczej.
Należy jednak pamiętać o roli, jaką w tym ekosystemie odgrywa lokalizacja. W przypadku symulatorów tzw. input lag jest wrogiem numer jeden. Tutaj z pomocą przychodzi warszawska lokalizacja serwera GeForce NOW klasy RTX 5080. Dla gracza z Polski oznacza to, że sygnał z jego joysticka pokonuje fizycznie bardzo krótką drogę, co przekłada się na natychmiastową reakcję sterów wirtualnej maszyny. Dzięki temu trening procedur lądowania czy skomplikowanych manewrów bojowych staje się możliwy na laptopie podłączonym do hotelowego Wi-Fi (pod warunkiem stabilnego łącza), bez utraty poczucia kontroli nad maszyną.
GeForce NOW nie próbuje tutaj zastąpić rozbudowanych, wieloekranowych kokpitów, które pasjonaci budują w swoich domach. Jest raczej alternatywną propozycją. Pozwala na podtrzymanie pasji i szlifowanie umiejętności w momentach, gdy nie możemy usiąść w domowym fotelu. To rozszerzenie możliwości, które sprawia, że drogie peryferia nie muszą kurzyć się w szafie, gdy wyjeżdżamy na dłużej, a nasz główny komputer zostaje w domu. To demokratyzacja dostępu do symulacji na najwyższym poziomie detali, bez konieczności zabierania ze sobą w podróż ciężkiej stacji roboczej.







