MARVO Niro 50 White
Strona 1 - Wygląd
Rynek niedrogich myszy jest przeogromny i coraz ciężej jest sobie coś sensownego wybrać. W dodatku Ci, którzy "przejechali" się już na marketowych markach, które w rozgrywkach Counter Strike lub innych, dynamicznych grach tylu FPS, rozczarowały nieprzewidywalnym rwaniem podczas zwrotów celownika, raczej nie mają już zaufania do tańszych produktów. Niemniej nie zawsze zasoby naszego portfela pozwalają na zakup czegoś z górnej półki, a czasami mamy pecha i nasz gryzoń, którego używaliśmy od kilku lat, nagle wyzionął ducha... Wtedy na szybko szukamy czegoś, co pozwoli nam za względnie niedużą kasę połączyć codzienną pracę na komputerze z chwilami rozrywki w wirtualnym, bezwzględnym świecie gier. Przeszukując Internet możecie natknąć się na produkty marki MARVO, której dzisiaj chciałbym przedstawić wam ciekawego gryzonia, którym możem zagrać po kablu lub cieszyć się bezprzewodową wolnością. Mowa tu o modelu Niro 50 White. Jak nazwa wskazuje, mysz będzie w kolorze białym, ale możemy też zakupić jej czarną wersję.




Niro 50 White należy do lekkich myszek, bo producent podaje nam jej wagę na 63 gramy, a jeśli skorzystamy z radiowego połączenia bezprzewodowego, jej waga spadnie do około 60 gramów, a to już niezły wynik, niewiele większy, niż ten osiągany przez gryzonie dziurawe, jak ser szwajcarski. Tymczasem tutaj mamy pełny, całkowicie zamknięty kadłubek, dla którego wszędobylski kurz nie jest straszny. W opakowaniu dostaniemy jeszcze miękki, biały kabelek USB/USB-c o długości około 160 centymetrów w bawełnianym oplocie, naklejkę z logo serii i skróconą instrukcję obsługi.



Przy wymiarach kadłubka 20 x 60 x 39 mm, gryzoń nie należy do wysokich, ale klasyczny, symetryczny kształt pozwala jakoś znaleźć wygodną pozycję nawet dla dość sporych, męskich dłoni.




Jak na produkt budżetowy przystało, nie znajdziemy tu osobnych przycisków do zmiany DPI czy nawet podświetlenia ARGB. O ile brak błyskotek można sobie darować, to pojedynczy przycisk pracy czułości sensora wymagać już będzie pełnego przelatywania przez poszczególne, wyższe ustawienia lub ich przemienne ustawienie w aplikacji (np. 1600/3200/1600/3200/1600/3200 DPI). Zasadniczo możemy zmieniać ustawienia czułości dowolnie w sześciu poziomach od 200 do 12000 DPI. Ogólnie mysz jest pomyślana dla osób praworęcznych i nie znalazłem na stronie producenta informacji, czy jest też wersja dla graczy leworęcznych.


Najwięcej się dzieje na spodzie myszki Niro 50, bo znajdziemy tam trzy ślizgacze, schowek dla radiowego nadajnika 2.4G oraz konsolę zarządzania komunikacją gryzonia. Za pomocą małego przełącznika możemy ustawić trzy opcje łączności, czyli wspomniane radio, pozycję zerową dla kabla lub łączność w standardzie Bluetooth (5.3).


MARVO Niro 50 White uzbrojono w sensor optyczny Pixart PAW3311, a więc dość popularny czujnik dla tańszych myszy gamingowych. Wspiera go zespół przełączników Huano Blue Shell Blue Dot o wytrzymałości 50 milionów kliknięć oraz przełączniki boczne Green Dot, które trzeba przyznać, działają dość przyzwoicie i z niezłą precyzją, w dodatku z przyjemnym dla ucha klikiem mimo, że nie należy on do zbyt cichych odgłosów.




